Edukacja zdrowotna

Tyle jest hałasu wokół tego nowego przedmiotu, a ja myślę, że szkoda tak ważny temat znowu wykorzystano do podziału naszego kraju. Mogliśmy zrobić coś fajnego i dobrego dla młodych ludzi, to naprawdę mógł być krok naprzód i powiew świeżości w naszym systemie edukacji. Na samym początku jednak już zrobił się z tego temat wstydliwy, jak dziecko, które nie idzie do komunii.

Pamiętam, jak kilka lat temu, przed wyborami rozmawiałam z mądrą, bliską mi, wykształconą, światłą i inteligentną (myślę, że bardziej ode mnie) osobą. Rozmawialiśmy, ale były to jednak dwa monologi i niczym tory kolejowe, prawdopodobieństwo, że kiedyś się spotkają, było nikłe. Ja mówiłam o tolerancji dla osób homoseksualnych, mój rozmówca o tym, że dzieciom będzie się zaglądać w majtki i mówić, że nie ma znaczenia, co tam mają, bo teraz każdy może być kim chce.

Pamiętam zmiany na twarzach moich synów, kiedy mierzyli się z hejtem na klasowej grupie na whatsappie. Pamiętam, jak każdy niezależnie mówił o sobie straszliwe rzeczy, w tym, że wstydzi się przebierać w szatni, choć tak bardzo, bardzo bym chciała, żeby moje dzieci akceptowały i kochały siebie.

Pamiętam w reszcie rozpoczęcie roku szkolnego, na którym Pani Dyrektor z lękiem w oczach zaczęła rozmowę o nowym przedmiocie od prośby o nie wypisywanie dzieci z tegoż, z dającą się słyszeć niewiarą we własne słowa. Jakby co najmniej oferowała nam jakąś szarlatanerię. Było mi jej szczerze żal.

Osobiście bardzo chciałabym, żeby w czasach mojego dorastania był w szkole taki przedmiot. Owszem, było Wychowanie do życia w rodzinie, które, bardzo miła swoją drogą, nauczycielka zaczynała od informacji, że ma 35-7 (nie pamiętam) lat i jest jeszcze dziewicą. Na WDŻcie dowiedziałam się kilku istotnych rzeczy, m.in. co zrobić, gdy dostanie się okres i, żeby zawsze używać prezerwatyw. Kiedyś prowadząca kazała nam, dziewczynom, wyciąć serca z papieru i potem ponadzierać je z każdej strony, żeby były takie poniszczone. Następnie usłyszałyśmy, że jak będziemy spotykać się z wieloma chłopcami, to takie serce zostawimy dla naszego męża. Pomyślałam sobie wtedy: „wow! Jakie to obrazowe, ma rację!” i po lekcjach poszłam opowiedzieć o tym swojej mamie. Caluśkie, kurna, szczęście, że moja mama miała akurat przestrzeń, żeby mnie aktywnie wysłuchać i wyprostować całą tę sytuację.

„Zbieramy doświadczenia przez całe życie i w tym, że spotykamy się po drodze z różnymi ludźmi na prawdę nie ma nic złego. Czas leczy rany.” – usłyszałam coś w tym stylu.

Chciałabym bardzo nie musieć dowiadywać się w dorosłym dopiero życiu, że:

  • Warto słuchać swojego ciała i intuicji,
  • Nie muszę być lubiana przez wszystkich,
  • Nie muszę się zmieniać i dostosowywać do innych,
  • Każdy czasem popełnia błędy i świat kręci się dalej,
  • Jestem wystarczająca, ładna i dobra, taka, jaka jestem,
  • Nikt nie ma prawa dotykać mnie bez mojej zgody, a jeśli tak się dzieje, to powinnam to komuś powiedzieć,
  • Nikt nie ma prawa obrażać mnie i nękać,
  • Nie powinno się mówić źle o innych ludziach dla rozrywki,
  • Cudza niewiedza to nic śmiesznego,
  • Mam prawo odmówić chłopakowi, jeśli nie mam ochoty na figle,
  • W ogóle mam prawo mówić głośno, jeśli czegoś nie chcę,
  • Zasługuję na to, żeby żyć, tak po prostu,
  • Należy mi się szacunek, jako istocie żywej,
  • Należy mi się odpoczynek,
  • Moje uczucia są ważne i trzeba je przeżywać,
  • Jak będę jeść w kółko i bez przerwy, to odbije się to na moim zdrowiu,
  • Jak nie będę ćwiczyć na wfie i się ruszać, to także będzie to miało wpływ na moje zdrowie,
  • Trzeba się co roku badać i w jaki sposób to robić,
  • To normalne, że ludzie się różnią,
  • To normalnie, że nasze ciała się różnią i zmieniają i jedni mają więcej fałdek, inni większe tyłki, szerokie barki, małe biusty, krzywe zęby albo pryszcze,
  • Każdy ma lepsze i gorsze strony i każdy jest w czymś dobry, ale najczęściej nikt nie jest dobry we wszystkim,
  • Fakt, że inni zaczepiają i komentują jest o nich,
  • Często gniewni i kłótliwi ludzie mają trudną przeszłość,
  • Często pozory mylą i nie zawsze ludzie są tacy, na jakich się kreują,
  • Powinnam głośno mówić o swoich potrzebach i problemach, najlepiej z bliskimi ludźmi
  • Powinnam słuchać bliskich mi osób i, nawet, jeśli są inne – próbować zrozumieć ich potrzeby i problemy,
  • Nigdy nie jest za późno na zmiany i nawet jak mi się wydaje, że teraz to koniec świata, to można wiele razy zaczynać od nowa,
  • Każdy ma prawo lubić co innego,
  • Ludzie są z reguły dobrzy i nie mają złych intencji,
  • Uśmiechem i dobrem dużo łatwiej poruszać się w świecie,
  • Dobrze jest umieć świadomie oddychać,
  • Warto być blisko natury i robić rzeczy, które sprawiają radość
  • Ludzie nie myślą o mnie (o tobie), myślą o sobie,
  • Nigdy nie jest tak, że jestem zupełnie sama. Zawsze mogę zwrócić się do kogoś po pomoc,
  • Naprawdę warto podejść do siebie z szacunkiem i miłością i wszystkie decyzje, począwszy od tego, co wkładam do ust, przez krytyczne oglądanie się w lustrze, a skończywszy na wyborze studiów, czy innych życiowych ważnych spraw, podejmować z tego punktu.

Dodam jeszcze, że gdy dorastałam, najpierw nie było Internetu, a potem social media raczkowały. Pierwszy smartfon kupiłam sobie po 20 roku życia i jestem życiu za to wdzięczna. Młodzi ludzie mają teraz przejebane, bo choć to wielce oczywiste, nikt nie uczy, nie wpaja o tym, że każdy w Internecie może napisać nieprawdę, oszukać albo wrzucić odpowiednio zrobione i edytowane zdjęcia. Niby każdy to wie, ale ktoś mądry powiedział mi: „świadomość pociąga za sobą zmianę. Jeśli nie ma zmiany, nie ma też świadomości”. Dopóki porównujemy się z ludźmi z Internetu, a przeglądanie go wpływa na nasz nastrój, tej świadomości zwyczajnie nie ma.

Seks i fizjologia nie powinny być tematem tabu, to część życia. Przeżywane emocje nie powinny być bagatelizowane, bo tłumienie ich i życie w przewlekłym stresie powoduje somatyczne choroby, często bardzo przykre lub śmiertelne. Ciało to rzeczywiście świątynia i bardzo wiele jest w naszych rękach, jak chodzi o jego dobrostan. Osobiście rozmawiam ze swoimi dziećmi na wszystkie te tematy. Nie pąsowieję, nie mówię o pszczółkach, nie zbywam. Mówię to wszystko, jakbym komentowała, że dzisiaj na niebie mamy cirrusy i to ładny widok, jednym słowem – jak normalniejszą rzecz na świecie. Moje dzieci wiedzą, czym jest seks, albo czym się różni okres od owulacji (o ironio). Wiedzą, że geje i lesbijki to ludzie tacy, jak my, jak buki i świerki w jednym lesie. Wiedzą, że nie wolno nikogo dotykać i nikt nie może dotykać ich bez ich zgody. Wiedzą, że nie wolno robić koleżankom i kolegom zdjęć i wrzucać ich to Internetu, a jednocześnie, jeśli koleżanki i koledzy wrzucają swoje zdjęcia, nawet takie w strojach kąpielowych itd, to jest to ich sprawa. Wiedzą, że wyśmiewanie innych może mieć tragiczne konsekwencje. Wiedzą, że w trudnej chwili warto najpierw pooddychać i że mogą zawołać kogoś dorosłego po pomoc. Moje dzieci mówią: „smutno mi” albo „muszę sobie popłakać” i opowiadają mi naprawdę bardzo wiele o swoim życiu.

Ale spokojnie – myślę, że moje dzieci nie wiedzą jeszcze mnóstwa rzeczy, tak samo, jak nie wiemy ich ja i mój mąż. Jestem mamą 10 letnich bliźniaków, którzy chodzą na Edukację Zdrowotną, ale na religię od początku już nie. Nieczęsto bywamy w kościele, a o Bogu i życiu rozmawiamy w domu. Jednocześnie szanuję wybory innych.

Chciałabym bardzo, żeby młodzi ludzie dostali od społeczeństwa w pakiecie ten tobołek wiedzy o życiu, którego wcześniej się nie dostawało. Życzę im z całego serca, żeby chociaż części z tych rzeczy nie musieli testować na sobie, jak króliki i mogli skierować swoje oczy na to, co naprawdę kochają i chcą robić.

 

Realizaed by: krstudio.pl
Copyright © 2023 Company. All rights reserved.